Na Adweek pojawił się ostatnio ciekawy materiał na temat wydatków głównych marketerów na rynku amerykańskim pt. “Big Spenders Still Big on TV“. W artykule omówione są wydatki 10 największych reklamodawców w USA: P&G, GM, at&t, verizon, TomeWarner, Ford, Disney, DaimlerChrysler, Toyota, News Corp. Praktycznie każdy z nich zapowiadał w 2005, że będą w nadchodzącym roku wydawali więcej na internet, głównie kosztem TV.
A jak to wyglądało w praktyce?
Dobra wiadomość jest taka, że praktycznie wszystkie firmy (poza TimeWarner) wydawały więcej na Internet. Czasami wzrosty były nawet kilkusetprocentowe. Jednakże w całości wydatków, liczby te nie wyglądają juź tak imponująco. Nadal wydatki na internet to standardowo 3-5% całego miksu, w porywach do 7%. A wzrosty praktycznie zamykały się w różnicy 1% (słownie: jednego procenta) z roku na rok.
A jak wyglądały wydatki na TV? I tutaj największe zaskoczenie – prawie wszyscy marketerzy wydawali więcej na telewizję! Spadki na liczbach bezwzględnych były przeważnie połączone z obniżką całkowitego budżetu reklamowego, a nie odejmowaniem pieniędzy tylko z telewizji.
Więc kto stracił?
Największym poszkodowanym, w większości przypadków, jest prasa. To z gazet i magazynów pochodziły pieniądze na pozostałe media.
Więc o co komon?
1/ user first!
Większość firm dobrze rozumie zachodzące zmiany i fakt, że konsument coraz częściej sam podejmuje decyzje i ciężko jest mu coś “wcisnąć przez reklamę”, jeżeli nie odpowiada to jego potrzebom. Consumer in control!
2/ interakcja głupcze
Większość dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że konieczna jest interakcja z konsumentami. W tym zakresie Internet nie ma konkurencji. Dlatego trzeba być w internecie i robić rzeczy, których oczekują konsumenci.
3/ “zdolności przetwórcze”
Stety lub niestety, nie da się z dnia na dzień “wpompować” w Internet zamiast powiedzmy 200 mln USD, 2 mld USD. Tzn. teoretycznie można, głównie w bannery, ale to nasz nie zbliża ani o krok do tzw. user experience – czyli tego na czym wszystkim zależy. Większość marketerów jest tego także świadoma.
Więc jak to będzie?
Jeżeli wszyscy zmierzają w stronę dostarczenia wartości dla konsumentów, zbudowania odpowiednich doświadczeń, odpowiedzi na ich potrzeby, to musimy zapomnieć o marketingu 360stopni (który jak wspomniałem wcześniej polega na strzelaniu do biednego konsumenta z każdego działa jakie tylko mamy pod ręką, w miarę zunifikowanym komunikatem)! Musimy przejść do marketingu 3D, czyli takiego, który stawia konsumenta w centrum, i tak dobiera środki przekazu, komunikacji i interakcji, aby cały marketing-mix był dla niego jak najbardziej atrakcyjny.
Takie podejście oznacza, że czasami będzie w tej komunikacji więcej internetu, czasami mniej. Czasami więcej TV, a czasami mniej. Czasami internet będzie pełnił rolę nadrzędną, a czasami telewizja. Ale to wszystko będzie ustalone na poziomie spójnej strategii, która będzie dyktowała rolę dla poszczególnych mediów / kanałów komunikacji.
Wtedy także przestanie mieć znaczenie, a raczej przestanie określać poziom “zaawansowania marketera w interakcje” poziom jego wydatków na poszczególne media. Przez najbliższe kilka lat, telewizja i tak będzie miała rolę dominującą. Zmieni się jednak charakter jej przekazu oraz wraz ze wzmacnianiem działa TTL (through the line) całość komunikacji będzie żyła długo po emisji spotu TV (a dzisiaj często się na nim kończy).
Podsumowanie
Teoretycznie cały powyższy wywód wydaje się oczywisty. Każdy (chyba?) pod nim się podpisze. Wielu powie, że przecież tak robimy / myślimy. Ale za tym poczuciem rzadko kiedy idą czyny.
W większości przypadków na szumnych zapowiedziach się kończy. Nie wychodzą one poza obszar planowania. Kiedy dochodzimy do weryfikacji planów na podstawie dostępnych budżetów (i umiejętności) okazuje się, że wiele spraw zostaje po staremu.
Żeby nie kończyć tak pesymistycznie dodam, że często mimo gorzkich myśli, iż znowu zostało po staremu, przychodzi pozytywna refleksja, że jednak kolejny raz udało się Klienta do czegoś przekonać i zrobić kolejny krok w kierunku dominacji DIGITAL :) a przynajmniej prawdziwie zintegrowanej komunikacji marketingowej. I to jest chyba najważniejszym i wspólnym celem.
A co będziemy robili w przyszłym roku?
Jak to co? To co zwykle! Podbijali świat! ;)