Experience Economy

maj 12th, 2008

Widgety – ważne narzędzie e-marketingowe. Cz. II

Posted by Ola in Experience Economy

Aby umieć odpowiedzieć na potrzeby klientów, trzeba je najpierw dobrze zrozumieć. Nie jest filozofią zrobienie widgetu, który pokaże nasze blachodachówki, tylko kto będzie chciał zainstalować to na swojej stronie? Raczej nikt.

Ujmując rzecz krótko, mamy dwie możliwości, jeżeli chodzi o reklamowe wykorzystanie widgetów.
Pierwszy przypadek to tak naprawdę sponsoring cudzych widgetów. Dla przykładu – 7UP może w określonym czasie zasponsorować jeden z najpopularniejszych widgetów pogodowych, nakładając nowy skin graficzny na tenże widget. Czyli branding – Ładną pogodę zapewnia orzeźwiający 7UP!

Drugą opcją jest stworzenie interesującego widgetu i namówienie konsumentów do pobrania, instalacji, a potem przekazania znajomym. Trzy czynności, które definiują sukces lub porażkę każdego widgetu. Co zrobić, żeby to się udało? Najprościej powiedzieć – trafić w potrzeby konsumentów, jednak wcześniej trzeba także dotrzeć do nich z informacją na temat naszego widgetu. Mogą w tym pomoc katalogi widgetów. Jeden z najpopularniejszych to Yahoo! Widgets[1], katalog który zgromadził do tej pory około 5000 różnych aplikacji.

Jednym z przykładów marketingowego wykorzystania widgetów może być Kraft Foods Recepis Finder – czyli aplikacją umożliwiająca łatwe wyszukiwanie przepisów w pokaźnej bazie Krafta. Dodatkowo codziennie użytkownicy widgeta otrzymują przepis dnia.

Trzecia opcja pojawiła się dopiero niedawno. Google, bazując na popularyzacji widgetów, wykonał ważny krok w kierunku ich wykorzystania marketingowego. Wprowadzając ofertę GadgetAds[2], Google umożliwia zamiast tradycyjnych reklam AdWords publikowanie reklam przypominających widgety. Są one zdecydowanie bardziej przyjazne dla użytkowników, a ponadto często umilają internautom czas.

Jak wynika z powyższych przykładów Widgety to często po prostu reklamy wideo, czasami wręcz ministrony www zamknięte w widgecie, a jeszcze w innych przypadkach – narzędzia pomagające w życiu codziennym – tak jak w przypadku monitora ulicznych korków dostarczonego przez Nissana.

W dniu dzisiejszym największym wyzwaniem jest umiejętne wymyślenie widgetów, które w dużym stopniu zainteresują użytkowników. Na szczęście odbiorcy nie są jeszcze osaczeni przez tego typu formy reklamy, więc na razie nie bronią się przed nimi.

Dodatkowo wzrost popularności serwisów społecznościowych zwiększa potencjał tego rynku. Dotyczy to szczególnie Europy, w tym także Polski, gdzie ta kategoria nie jest tak rozwinięta jak w Stanach Zjednoczonych.

Osobiście gorąco zachęcam marketerów do zwrócenia bacznej uwagi nie tylko na widgety, ale także na cały marketing w serwisach społecznościowych. Rosnąca popularność największych serwisów, takich jak nasza-klasa.pl, fotka.pl, grono.net, oraz pojawianie się nowych graczy – jak np. Bebo, stymuluje cały rynek. Kto szybciej zdobędzie doświadczenie w tej specyficznej odnodze e-marketingu, temu łatwiej będzie odnaleźć się na rynku w przyszłości, kiedy wszyscy się nim na poważnie zainteresują.

Ci, którzy szybciej zdobędą doświadczenie w tej specyficznej gałęzi e-marketingu, w przyszłości o wiele łatwiej spełnią oczekiwania wymagającego rynku, który będzie poważnie zainteresowany właśnie Widgetami.


[2] http://www.google.com/adwords/gadgetads


[1] http://widgets.yahoo.com/

maj 5th, 2008

Widgety – ważne narzędzie e-marketingowe

Posted by Ola in Experience Economy

Pamiętaj o nich, kiedy zaczynasz planować swój e-marketing mix. Dzięki Google zyskują nowy wymiar. W serwisach społecznościowych są jedną z bardziej obiecujących możliwości kontaktu z konsumentami. A ich pojawienie się w Windows Vista daje możliwość stałej obecności reklamowej na pulpicie komputera.

Widgety można najprościej określić jako mały program komputerowy, mający konkretne zastosowanie, określony zamkniętą formą graficzną oraz funkcjonujący w obrębie tzw. nosiciela – czyli innej aplikacji lub systemu. Brzmi technicznie, a mało marketingowo? Tylko na początku. Poczytaj dalej, aby przekonać się, dlaczego warto je poznać.

Na początku należy odpowiednio podzielić widgety na trzy kategorie:

widgety desktopowe – czyli takie mini-aplikacje, które wzbogacają funkcje naszego systemu operacyjnego (pierwotnie tylko MacOS dawał możliwość zainstalowania i używania widgetów wraz z premierą Windows Vista, także użytkownicy PCtów mogą z nich korzystać),

widgety mobilne – czyli programy do zainstalowania w telefonach komórkowych, które wyposażone są w system operacyjny,

oraz widgety internetowe – czyli takie, które funkcjonują w obrębie innych stron internetowych (ważne jest to, że taki widget na swojej stronie użytkownik może zainstalować samodzielnie).

W początkowej fazie, widgety były po prostu małymi, użytecznymi programikami, które dawały możliwość korzystania z pewnych funkcji, których nie udostępniało dane środowisko (czyli system operacyjny, strona internetowa, platforma mobilna). Można powiedzieć, że były (i nadal są) nakładkami, rozszerzającymi funkcjonalność nosiciela. Stąd też największa ilość widgetów ma charakter utylitarny: kalkulatory, przeliczniki walut, informacje pogodowe, listy to-do, „żółte karteczki” i wiele innych podobnych.

Istotnym momentem przełomowym było oczywiście pojawienie się Web2.0 – trendu oddającego (przynajmniej) część władzy w ręce ludzi. Boom na serwisy społecznościowe, systematyczne otwieranie się różnych serwisów internetowych na zewnętrznych programistów i umożliwienie im pisania aplikacji, usprawniających działanie tychże serwisów, doprowadziło do eksplozji widgetów. Można powiedzieć, że niektóre strony zyskiwały drugie życie w momencie, kiedy niezależni programiści zaczęli pisać dla nich widgety.

Z monitoringu rynku widgetów prowadzonego przez comScore – “comScore Widget Metrix” – wynika, że zdecydowanie najpopularniejszymi widgetami są te związane ze zdjęciami – ich wyświetlaniem, wymianą czy też obróbką[1].

Najpopularniejszym widgetem jest Slide (http://www.slide.com/), który umożliwia publikacje swoich spersonalizowanych i odpowiednio uatrakcyjnionych zdjęć na większości najpopularniejszych serwisów społecznościowych . Mechanika działania jest prosta: zakładasz konto na Slide, wgrywasz zdjęcia, tworzysz z nich swój slideshow, a następnie za pomocą widgetu możesz umożliwić innym (i sobie) oglądanie swoich zdjęć np. na Twoim profilu na np.Friendster.com. Brzmi banalnie? 50 milionów użytkowników na Facebook.com nie może się mylić:)

Kolejne pozycje w zestawieniu okupują widgety o podobnym charakterze – RockYou, PictureTrial, PhotoBucket reprezentują tę samą kategorię – możliwość chwalenia się swoimi zdjęciami. Na kolejnych pozycjach są między innymi widgety, obsługujące filmy wideo oraz będące playerami muzycznymi (czyli w skrócie – zafunduj swoim odwiedzającym miły podkład muzyczny).

Fali popularności widgetów nie mogli przeoczyć reklamodawcy. Tytuły bijące z prasy są wystarczająco intrygujące:

Fast Company.com
Apps Mania

AdvertisingAge
What’s the Newest Way to Get Your Ad Seen Online? Widgets

Washington Post
A New Way to Create Buzz

The Wall Street Journal
‘Widgets’ May Snag More Ads

Czy jednak marketerzy są w stanie wykorzystać kolejny trend w marketingu interaktywnym? Cóż, wydaje się to być zadaniem niełatwym. Podobnie jak w przypadku innych rzeczy związanych z web2.0, widgetów nie można traktować jak reklamy sensu stricte.


[1] http://www.comscore.com/press/release.asp?press=1471

maj 1st, 2008

Zbyt wiele t-shirtów

Posted by Olgierd Cygan in Experience Economy, Innowacje, User Experience

Rzadko kiedy publikuje linki do projektów, ale ten wydał mi się bardzo interesujący plus uwzględnia widget do opublikowania na blogu, wiec dlaczego nie. Zobaczcie sami.


Swoją drogą, naprawdę fajny pomysł z tym widgetem. O widgetach więcej już na dniach.

Podpowiedzianie przez: Creativity Weekly Top 5