Od pewnego czasu jestem stałym widzem kanału dla małych dzieci MiniMini :) Na naszej ulubionej liście jest kilka bajek – Tomek i przyjaciele, Świnka Pepa, oczywiście Noddy, ale branżowo szczególnie przykuła moją uwagę bajka pt. Zdjęciaki.
Jest to bardzo ciekawie pomyślana produkcja telewizyjna. W skrócie jej czar polega na tym, że w każdej bajce, oprócz stałych bohaterów (lew, słoń, małpka, krokodyl, etc.) pojawia się inne dziecko. Wszystkie postacie są rysunkowe, ale w odróżnieniu do zwierzątek, dziecko ma twarz prawdziwej postaci. Doklejana jest buzia ze zdjęcia. W każdym odcinku występuje inne dziecko.
Piękno pomysłu polega na tym, że budowana jest bardzo silna więź z odbiorcami. Każdy (prawie) rodzic chciałby zobaczyć swoją pociechę w mass mediach. I to niekoniecznie przy okazji setnego konkursu pod tytułem prześlij zdjęcie swojego dziecka … (w miejsce kropek wstaw dowolny określnik otoczenia).
Biorą pod uwagę fakt, iż odcinków jest rocznie kilkadziesiąt, podnosi się także prawdopodobieństwo znalezienia się w programie. I żadnych marek, konotacji reklamowych, etc.
Z informacji, które uzyskałem w redakcji MiniMini wynika, że w ramach konkursu ‘zgłoś swoje dziecko do Zdjęciaków’ otrzymali ok. 400.000 zgłoszeń. Co biorąc pod uwagę techniczny zasięg kanału (3,5 mln gospodarstw) oznacza skuteczność ponad 10%.
Myślę, że w dobie internetu wypadałoby pójść krok dalej i zamieszczać archiwalne odcinki on-line. Rodzice zajęliby się na pewno marketingiem wirusowym programu sami, wysyłają filmy do wszystkich swoich znajomych. Stacja nie ma jednak licencji na emisje odcinków w internecie. W zamian powtarza aż czterokrotnie każdy odcinek, co daje dużą szanse na namierzenie odcinka ze swoim dzieckiem.
Wracając do tematyki komunikacji marketingowej – przykład Zdjęciaków świetnie pokazuje jak wejść w interakcje z konsumentami, jakie są ich potrzeb, oczekiwania. Oczywiście samo dołożenie marki, skopiowanie pomysłu jeden do w wydaniu marketingowym, może przynieść więcej korzyści niż strat. Ale z drugiej strony patrząc na liczby warto się zastanowić czy masowa customizacja nie staje się powoli jedyna słuszną drogą dla marketerów.
Więcej o zdjęciakach.
